Były rosyjski żołnierz grozi Putinowi. Padły słowa o torturach
Łunin kolejny raz krytykuje rosyjskie dowództwo. W 2025 r. został wyrzucony z armii po tym, jak ujawnił, że dwóch żołnierzy wysłano na misję bojową bez broni.
W ubiegłym roku mężczyzna uruchomił własny kanał w mediach społecznościowych, na którym publikuje materiały z frontu, jakie przesyłają mu dawni towarzysze broni, którzy wciąż biorą udział w agresji na Ukrainę. Jak ocenił Łunin, "są tam straszne nagrania".
Łunin chce przekazać Putinowi "całą prawdę"
Aleksander Łunin żąda transmitowanego na żywo spotkania z Władimirem Putinem, ponieważ – jak utrzymuje – chce przekazać mu "całą prawdę o tym, co teraz dzieje się w naszym kraju". Były wojskowy grozi jednak, że jeśli jego żądania nie zostaną spełnione, "armia skieruje broń przeciwko Kremlowi".
Były żołnierz skarży się na warunki panujące w armii. Łunin twierdzi, że mundurowi są torturowani za odmowę wykonania "głupich, samobójczych rozkazów", a także nieprzekazywanie pieniędzy dowódcom.
Łunin twierdzi, że jego stanowisko jest efektem rozmowy z wysokimi rangą przedstawicielami rosyjskiego MON, a także służb bezpieczeństwa. Zdaniem byłego wojskowego, Putin obejrzał już opublikowane przez niego wcześniej nagrania.
Pieskow: Apel byłego żołnierza zawiera dość dziwne sformułowania
Na słowa Aleksandra Łunina zareagował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
– Powiedziano nam, że taki apel istnieje, ale nie mieliśmy jeszcze okazji się z nim zapoznać, więc nie chciałbym tego komentować – powiedział przedstawiciel rosyjskich władz.
Pieskow dodał jednak, że "sądząc po tym, co usłyszeliśmy, zawiera on dość dziwne sformułowania, więc musimy najpierw się z nim zapoznać".
Według brytyjskiego wywiadu, w wojnie na Ukrainie zginęło prawie 500 tys. rosyjskich żołnierzy. Poinformowała o tym pod koniec maja br. szefowa Centrali Łączności Rządowej (GCHQ) Anne Keast-Butler.